Czy znacie kogoś, kto przegrywa u bukmachera? W większości przypadków pewnie słyszycie „no jestem trochę na plus”. Co to tak naprawdę znaczy? Ile jest to „trochę”? Skoro tak wiele osób wygrywa w zakładach sportowych, z czego żyją legalni bukmacherzy? Prawda jest taka, że tylko niecałe trzy procent graczy regularnie wygrywa u bukmacherów.

Skąd taka statystyka?

Od zawsze niemal wiadomo, że bukmacher to nie instytucja charytatywna. Bukmacher oferuje swoje zakłady, w celu zysku. Co więcej, aby był on wyższy, bukmacher stosuje dodatkowo marże do każdej linii wystawionej w ofercie. Ponadto, aktualnie legalni bukmacherzy wyposażeni są w tak doskonałą technikę użytkową, wyszkolonych pracowników, a także mają tak skonstruowane regulaminy, że skutecznie uniemożliwiają długofalowe wygrane graczom.

Czy bukmacherzy potrzebują zwycięzców?

Odpowiedź jest prosta. Oczywiście, że potrzebują bowiem są oni doskonałym marketingiem dla firmy, a jednocześnie na tyle nieszkodliwi, że nie mają dużego wpływu na zyski firmy. Jednak to nie ta grupa, która wygrywa regularnie, a szczęśliwy traf, najczęściej gracza, który i tak jest na minusie. Grupy tych regularnie wygrywających są wyłapywane przez dział ryzyka i limitowane.

Czy istnieje jakiś system na wygraną?

Prawdopodobnie przewertowaliście już mnóstwo stron, poradników itd rozprawiających na temat najlepszych systemów bukmacherskich na rynku. Przypuszczam, że wielu z nich próbowaliście z mizernym efektem. Wszystko za sprawą „prawie mi siadło” lub „gdyby to weszło to bym wygrał”. Wszelkiego rodzaju systemy nie są doskonałe. Można próbować:

  • ciągu Fibonacciego,
  • systemu Paroli,
  • Progresji,
  • tak zwanych Middli,
  • systemu Labourchere,
  • systemu Martingale,
  • Kryterium Kellego etc.

Żaden z tych systemów, powtórzę, żaden nie jest na tyle doskonały, żeby dać długofalowo idące wygrane. Nawet jeśli takowy by istniał, to dział ryzyka skutecznie ograniczyłby ten proceder. W związku z tym przyznać trzeba, że nie istnieje doskonały system bukmacherski. Większość wygranych oparta jest o bardzo głęboką wiedzę.

W jaki sposób zatem zwycięzcy wygrywają?

W głównej mierze chodzi o informację. Informację, która gracz otrzyma zanim jeszcze bukmacher zdąży zareagować. Biorąc pod uwagę wszystkie systemy wspomagające legalnych bukmacherów, jest to bardzo ciężkie zadanie i na pewno nie znajdzie ono zastosowania w największych i najważniejszych rozgrywkach na świecie. Najczęściej wygrywa się na meczach, które są kompletnymi niszami, a gracze mają wiarygodną informację odnośnie ewentualnych ubytków w składzie, czy zmian w drużynach, lub innych czynnikach, które mogą w znaczący sposób determinować końcowy wynik. Dostęp do informacji w bardzo niskich ligach jest ograniczony, stąd właśnie „insiderzy” na forach zamkniętych, czy pomiędzy grupa znajomych „rozprzestrzeniają” informację. Zanim ona dotrze w jakimś stopniu do bukmachera, często Ci gracze już postawili zakłady, których kursy zdecydowanie są za wysokie jak na sytuację w tej chwili. Wówczas dopiero następuje korekta rynku. W taki właśnie sposób najczęściej spotkacie tak zwanego dobrego puntera.

PS. Pomijam tutaj fakt ustawek, których w dzisiejszym sporcie nadal nie brakuje.

Podsumowanie

Jak widzicie kluczem do zwycięstwa jest jak zawsze wiedza. Wiedza w postaci podstaw bukmacherskich, a także wiedza dotycząca danego zdarzenia. Systemy są przereklamowane. Właściwa informacja jest podstawą do wygrania pieniędzy u bukmachera. Zarówno w zakładach przedmeczowych, jak i zakładach na żywo. Nie myślcie jednak, że jest to studnia bez dna. Oprócz tego, że zdarzeń, które są podejrzane jest względnie mały odsetek na rynku, to jeszcze grając wyłącznie te zdarzenia bukmacher bardzo szybko dobierze się Wam do skóry i nałoży na konto gracza limit stawki na zakład. Mało tego, tego rodzaju zdarzenia najczęściej z dość niskim limitem trafiają do działu ryzyka, celem ręcznej akceptacji zakładu. Jeśli zatem możecie postawić 1000 złotych na mecz FC Barcelony, nie liczcie na to, że taka samą stawkę przyjmie Wam bukmacher na spotkanie IV ligi polskiej. Nawet jeśli to się zdarzy, dwa, trzy razy za czwartym możecie liczyć co najwyżej na 100 złotych (lub mniej), bez możliwości powtórzenia zakładu. Idąc dalej, bukmacher może być do tego stopnia bezczelny, że „zwinie” taki zakład z rynku w ogóle, uniemożliwiając obstawienie.