Zanim zakończyły się tegoroczne zmagania Lotto Ekstraklasy, kibice – częściowo na podstawie doniesień medialnych – już podjęli dywagacje: który klub okaże się królem polowania w przerwie zimowej? Precyzyjną odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero podczas wiosennej rywalizacji. Wiele razy okazywało się bowiem, że piłkarze z bogatymi CV nie tylko nie pomagali osiągnąć swoim drużynom zakładanych celów, a jedynie byli poważnym obciążeniem klubowych budżetów. Jeśli chodzi o magię nazwisk, to teraz przodować powinna Legia Warszawa, która według zakładów bukmacherskich STS ma największe szanse na zdobycie tytułu mistrzowskiego. Pojawiły się informacje, że władze teamu ze stolicy są skłonne przeznaczyć na transfery 1,5 mln euro, co – jak na polskie realia – wydaje się być pokaźną sumą. Podobnych wzmocnień ciężko oczekiwać po innych zespołach. Wiadomo, że Górnik Zabrze i Jagiellonia Białystok, czyli inni pretendenci do ligowego triumfu w ocenie legalnych zakładów bukmacherskich, nie posiadają znaczących funduszy na wzmocnienia, przez co głównie liczą na ciekawe transfery bezgotówkowe. Większymi zasobami dysponuje Lech Poznań, lecz póki co niewiele słychać o zakupach Kolejorza, poza jednym norweskim obrońcą. Zbrojeń dokonywać będą też najniżej notowane ekipy. Wśród nich najbardziej zdeterminowane powinny być Pogoń Szczecin i Cracovia, czyli największe rozczarowania jesieni, zarazem nie narzekające na finanse. Portowcy wciąż zamykają tabelę i według wspomnianych zakładów bukmacherskich pozostają głównym kandydatem do degradacji, mimo nadrobienia części strat do drużyn z miejsc 13-15.